A wiec dotarlam po 9 h w drodze (spedzonej na sluchaniu muzyki, ja tak moge dlugo naprawde:)w domu niby milo ale temat mojego nowego zwiazku(jak zwal tak zwal) wisi w powietrzu. wiem ze ich gryzie roznica wieku ale nie chca zaczynac tematu zeby sie ze mna nie klócić od razu po moim przyjezdzie.
Otworzylam dzis list ktory pisalam sama do siebie samej 24 letniej,jak mialam 14 lat.poryczalam sie nad nim.to takie dziwne uczucie,jakby czytac list do kogos kto juz odszedl. nie bylam wcale taka glupia jak na 14latke. kazalam sobie samej sie uczyc,konczyc studia, nie zakochiwac sie do szalenstwa w facetach, uprawiac bezpieczny seks i brac zwierzeta ze schroniska:)teraz napisze do mnie 34 letniej, kto wie moze bede juz matka, a moze bede alkoholiczka szukajaca kobiet na jedna noc w marnych barach.
Jednak schydlam. waze 49 kg.smieszne kiedys sobie robilam krzywde zeby tylko byc szczupla. mialam obsesje, potrafilam bic sie po brzuchu piesciami za kare ze cos zjadlam.kiedy przestalam sie przejmowac zrobilam sie napeawde szczupla. nigdy wiecej diet, bleee
A to fragment piosenki, która rozwala mnie na kawalki jak mawial moj chlopak licealny.jedan kawalek pod jedna sciana, jeden pod druga. Veloso: Sonhos.
"n tem desespero n, vc me ensinou milhoes d coisastenhu um sonho em mnhs maos amanha é um novo dia certamente vou ser mais feliz..qd o meu mundo era mais mundo e tdo o mundo admitia uma mudança mto estranha
mais pureza,mais carinho
mais calma, mais alegriaa, no meu jeito de me dar
qd a cançao se fez mais clara e mais sentidaa
qd a poesia realmente fez furia na mnh vidaaa
vc veio falar dexa paixao inesperada por outra pessoaa
mas n tem revolta n, so quero que vc s encontre
saudade ate ké bom..
melhor k caminhar vazio
a esperança é um dom k eu tenhu em mim...
eu tenhu sim.."